Moja dieta
Dietę trzymam już od poniedziałku, z tym, że tak na 70-80% planu. Niestety ciężko mi się dostosować ze względu na różne sytuacje, które rozkładają mój plan dnia na łopatki, ale jest już coraz lepiej. Myślę, że od piątku moja dieta będzie w 100% zgodna z podaną poniżej. Jak zauważycie nie jest to „perwersyjnie” sztywna dieta bo taka według mnie nie ma sensu. Nie wyobrażam już sobie pilnowania każdego grama pożywienia jak to robiłem za małolata.
Pierwszy okres na siłowni zakończyłem powodzeniem, trudno z resztą było coś schrzanić. Założyłem sobie w końcu, że to będzie wprowadzenie, wyczucie ciężarów i najlepszych ćwiczeń. Od poniedziałku ćwiczę już nowym systemem. Jest on dość stary. Dostałem go kilka lat temu od bardzo znanego trenera. Niestety nasza współpraca zakończyła się bardzo nieprzyjemnie zatem nie będę mu robić reklamy, bo trzeba przyznać, że rozpiska jest rewelacyjna. Zarówno wcześniej jak i teraz rewelacyjnie mi się na niej ćwiczy.
Witam serdecznie po niestety dłuższej przerwie. Nie mam usprawiedliwienia dla braku nowych postów przez ostatni okres za to jestem pełen zapału do dalszej pracy, której na szczęście nie przerwałem tak jak pisania, pracowałem nad wagą cały czas. W związku z tym, iż przez miesiąc trochę się wydarzyło postaram się w skrócie rozpisać najważniejsze sprawy.
Pierwsze 4 tygodnie minęły w zasadzie bardzo szybko. Nie odczuwam zmęczenia, znudzenia nie doskwiera mi żaden ból. Generalnie jest ok. No może poza lekkim kłuciem w sercu, które jakiś czas temu przechodziłem przez kilka dni. Okazało się, że po załadowaniu witaminami i minerałami bóle ustały. Mogły być również wywołane częstym piciem napoi energetyzujących bo odstawiłem je równolegle z momentem gdy zacząłem przyjmować witaminy i minerały.
Z uwagi na to, iż mieszkam w domu jednorodzinnym zmuszony jestem co jakiś czas rzucać opał do kotłowni. Nigdy nie przepadałem za tą czynnością i wolałem zapłacić komuś kilkadziesiąt złotych aniżeli męczyć się z flotem. Tym razem było jednak inaczej. Nie chciało mi się za bardzo robić treningu gimnastycznego (tlenowego) więc postanowiłem potraktować rzucanie opalu jako swoisty trening. Przy okazji zostało trochę pieniążków w kieszeni.
Czasu do grudnia zostało coraz mniej a ja nie mam jeszcze gotowej diety. Jest to spowodowane tym, że mam 2 opcje do wyboru. Albo wejdę na nazwijmy to „rygorystyczną” dietę, którą uważa się za najskuteczniejszą i jedyną słuszną, albo zrobię to trochę przyjemniej i zrezygnuję z jałowych, jednorodnych posiłków skupiając się na jedzeniu wyłącznie zdrowych produktów.
Mogłoby się wydawać, że to mało. Na początku sam byłem zaskoczony wynikiem, bo jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia. Po kilku godzinach rozmyślania co było nie tak doszedłem do konstruktywnych wniosków.